Dlaczego nagrody rujnują poczucie własnej wartości?

Opublikowano: 20 maja, 2020

O tym, że karanie i krytykowanie negatywnie wpływa na samopoczucie dziecka, nie trzeba nikogo przekonywać. Ale w to, że podobnie działa nagradzanie i chwalenie, niewielu rodziców chce uwierzyć.

Przecież każdy lubi być chwalony

Niby tak. Wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni, że pochwały są miłe i przyjemne. Że dzieci się ich wręcz domagają. Pytają: Ładnie narysowałem? Fajnie się ubrałem? Oczekują naszej opinii i dostają wtedy dużo pozytywnych słów. 

Problem w tym, że każda pochwała jest oceną. A każda ocena – pozytywna, czy negatywna – stresuje dziecko.

Daje mu znać, że musi być jakieś: piękne, grzeczne, zdolne, aby zadowolić rodzica czy inną ważną dla siebie osobę. Dziecko uczy się, że jego zachowanie, wyniki, dokonania poddawane są ocenie. Że to, co robi jest analizowane i recenzowane. A dorosły niczym sędzia czy juror wydaje swój werdykt. I nie ma tu znaczenia, że ten werdykt jest z reguły przychylny – chodzi o sam fakt bycia “pod obserwacją”.

W sytuacji, gdy chwalimy, skupiamy uwagę dziecka na naszym punkcie widzenia. Mówiąc: “Ślicznie śpiewasz” kumulujemy punkt odniesienia na naszej opinii. Odwracamy uwagę dziecka od tego, jak ono się czuje z tym, że śpiewa. Czy to lubi? Czy sprawia mu to przyjemność? Jak się teraz czuje? Czy jest zadowolone z tego, jak właśnie zaśpiewało?

Chwalone dziecko nie ma czasu na refleksję nad tym, jak mu jest z tym, co właśnie zrobiło. Jego świat kręci się teraz wokół tego, jak widzą go inni. Potrzebuje pochwał, aby czuć się dobrze.

Inną sprawą jest, że dziecko może nie zgadzać się z naszą entuzjastyczną opinią albo ją podważyć. Może sobie myśleć: “Mama tak mówi, bo mnie kocha. A ja wiem, że mogłam postarać się bardziej.”

Nagrody uzależniają i zabijają motywację wewnętrzną

Kiedy nagradzamy dziecko za to, że zjadło obiad – może ono przestać chcieć go jeść. Kiedy nagradzamy dziecko za to, że posprzątało swój pokój – może ono stracić ochotę na sprzątanie. Nawet jeśli dziecko lubi coś robić, gdy jest za to nagradzane, może stracić do tego zapał. Dlaczego tak się dzieje?

Nagroda odwraca uwagę od czynności, za którą jest przyznawana. Dziecko robi coś wyłącznie dla nagrody. Nie czerpie satysfakcji z samej czynności.  

Z tego powodu, dzieci nagradzane w konkursach muzycznych, tracą pasję do muzyki. A oferowanie deseru w zamian za zjedzenie warzywa zwiększa niechęć do warzyw. Może uruchomić się również myślenie typu: jeśli dostaję za to nagrodę, to znaczy, że jest to nieatrakcyjne lub trudne. 

Pozostając w klimatach kulinarnych przybliżę teraz teraz kolejny problem związany z nagrodami. Mianowicie: apetyt rośnie w miarę jedzenia. Jeśli na początku za posprzątanie zabawek damy dziecku ciastko, za kilka dni może ono zapragnąć dwóch ciastek. A za miesiąc żadna ilość ciastek nie będzie wystarczająca. 

Nagrody działają na krótką metę. Potrzebne jest ich ciągłe zwiększanie.

Do dobrego szybko się przyzwyczajamy. Pomyśl choćby o systemie premiowych w swojej firmie czy zakładzie pracy (czy tak się jeszcze mówi? 😉). Na początku pracownik, któremu przyznano premię jest bardzo zmotywowany. Z czasem jednak te pieniądze zaczyna traktować jak nierozłączną część wynagrodzenia. I nie motywują go już do wytężonej pracy. I chce więcej. Ewentualny brak premii odbiera jako przykrą sankcję, co działa na niego demotywująco. I tutaj przechodzimy do następnego punktu programu:

Brak nagrody staje się karą

Jeśli nagroda poprawia dziecku humor, to brak nagrody ten humor…. psuje.

Osoba, której pozbawiono nagrody czuje się ukarana. 

Dziecko, które dostaje pochwałę (lub naklejkę) za dobre zachowanie, w dniu, w którym tego pozytywnego wzmocnienia nie otrzyma, będzie bardzo cierpieć. Może pomyśleć, że nie zasłużyło, albo że nauczyciel celowo pozbawił je tej przyjemności. Jego myśli krążą wokół tego, jak jest  odbierane przez otoczenia, a jego nastrój i samoocena gwałtownie spadają.

Nagrody i pochwały rujnują poczucie własnej wartości i samoocenę

Chwalone i nagradzane dziecko skupia się na tym, jak widzą je inni. Nie zastanawia się nad tym, jak samo siebie widzi. Zamyka to drogę do budowanie samoświadomości, znajomości siebie i lepszego kontaktu ze swoimi potrzebami i emocjami. 

Chwalone i nagradzane dziecko porównuje się z innymi i często im zazdrości. Jest pod ciągłą presją i żyje w niepewności, jak zostanie ocenione. Inni stanowią dla niego konkurencję. Sukcesy rówieśników stają się jego porażką. Nie czuje się pewnie i nie zna swojej prawdziwej wartości. Nie jest w stanie być życzliwe i empatyczne, ponieważ samo nie czuje się akceptowane i bezpieczne. Jest skupione na sobie i na tym, czy uda mu się zasłużyć na akceptację otoczenia.

Chwalone i nagradzane dziecko kombinuje, co mu się opłaca, a co nie. Zanim podejmie wysiłek sprawdzi, czy warto i co za to może mieć. Mierzy wartość człowieka ilością rzeczy, jakie posiada. Skupia się na dobrach materialnych i zewnętrznych atrybutach poważania. Jest bardzo krytyczne względem siebie i innych. Ulega stereotypom i powierzchownym ocenom. 

Chwalone i nagradzane dziecko bywa niestabilne i podatne na zranienia. Patrzy na siebie oczami innych. Pół biedy, gdy te oczy spoglądają życzliwie. Bo chociaż dziecko ciągle drży o to, czy tak już będzie zawsze to czuje się w miarę dobrze. Ale gdy w oczach ważnej dla siebie osoby widzi dezaprobatę, złość lub wstręt – jego świat się zawala. Ono potrzebuje pochwał, aby czuć się dobrze. Totalnie nie radzi sobie z krytyką i negatywnymi ocenami. Paraliżuje je wizja porażki, dlatego boi się podejmować ryzyko. Tak bardzo boi się, że zostanie źle ocenione, że woli w ogóle nie próbować. Bywa lękliwe, wycofane i bierne.

Jak widzicie, z tymi nagrodami, to nie przelewki. Łatwo jest nieświadomie zniszczyć w dziecku naturalną chęć do rozwoju, poznawania świata i sięgania po marzenia. Prawdą jest, że często chwalimy i nagradzamy dzieci bo poprawia to nasza nastrój. Bo chcemy się poczuć dobrymi rodzicami. Ale warto mieć świadomość, jakie to niesie za sobą konsekwencje. 

O tym, co robić zamiast chwalenia i nagradzania oraz jak wspierać samoocenę i poczucie własnej wartości dziecka, napiszę Wam wkrótce. 

Konsekwentni rodzice mają trudniej

Konsekwentni rodzice mają trudniej

Nieraz słyszałaś, że niekonsekwencja psuje dzieci? Że jeśli raz na coś pozwolisz, to dziecko ochoczo wykorzysta tę furtkę i już zawsze będzie próbowało omijać zasady? Może głęboko w to wierzysz, a ja teraz wyskakuję z takim tekstem?  No to czytaj dalej, bo znowu...

Nie ma grzecznych i niegrzecznych dzieci

Nie ma grzecznych i niegrzecznych dzieci

Dlaczego dziecko buntuje się przeciwko Tobie, ignoruje polecenia i generalnie ma wszystko w nosie? Przyczyn oczywiście może być wiele: etap rozwoju, jego kondycja, samopoczucie, naturalna potrzeba eksploracji świata lub testowania własnych umiejętności… Jednak często...

Co mogę zrobić już dziś, żeby poczuć większy spokój?

Co mogę zrobić już dziś, żeby poczuć większy spokój?

Dbanie o siebie to praca na wielu płaszczyznach. To niekoniecznie wypad do kina czy na masaż, ani nawet egzotyczny wyjazd raz w roku. To raczej suma drobiazgów, ale regularnych i konsekwentnych. To mozolne kreowanie rzeczywistości, w której czujesz się dobrze i nie...

Skąd we mnie tyle złości?

Skąd we mnie tyle złości?

No, już się nie złość! Złość piękności szkodzi... Nikt nie będzie lubił takiej złośnicy... Znacie to? Pewnie, że tak - wszystkie znamy! Dzisiejszy wpis na blogu sponsoruje uczucie, która ma chyba najgorszy PR ze wszystkich - złość. Czym ona właściwie jest i...

Newsletter

2 komentarze

  1. Ilaya

    Bardzo pomocne i ciekawe,z niecierpliwością czekam na kolejny tekst. Prowokuje to też dużo pytań,np.o to,jak dziecko ma poznać co robi dobrze a co źle i jakie ma mocne a jakie słabe strony – bo oceny działań niosą informację zwrotną, która jest potrzebna. Jak inaczej dziecko ma ją uzyskać?

    Reply
  2. Justyna

    Podoba mi się, jak to jest wypunktowane i krótko opisane tutaj, bo właśnie często mam problem, żeby wytłumaczyć zwięźle, dlaczego nagrody nie są najlepsze. Samej ciężko mi też uciec w swoim rodzicielstwie od standardowych pochwał. Staram się, ale zmiana pewnie zajmie mi jeszcze trochę 🙂 Dopóki córka nie chodziła do przedszkola, to po prostu omawiałyśmy, co narysowała i jakich kolorów użyła oraz czy jej się podoba rysowanie. Ostatnio zaczęła pytać „Ale Mamusia, ślicznie to narysowałam?” i ćwiczę się teraz w sztuce dobrego chwalenia 🙂

    Reply

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *