Konsekwentni rodzice mają trudniej

Opublikowano: 8 czerwca, 2020

Nieraz słyszałaś, że niekonsekwencja psuje dzieci? Że jeśli raz na coś pozwolisz, to dziecko ochoczo wykorzysta tę furtkę i już zawsze będzie próbowało omijać zasady? Może głęboko w to wierzysz, a ja teraz wyskakuję z takim tekstem?  No to czytaj dalej, bo znowu będę obalać rodzicielskie mity!

Konsekwencja w rodzicielstwie jest potrzebna, ale w obszarze wartości, a nie żelaznych zasad.

To nasze wartości i priorytety, którymi kierujemy się w życiu, powinny być drogowskazem i inspiracją dla naszych dzieci. Punkty w domowych regulaminach i niepisane normy warto dopasowywać do okoliczności, a nie na odwrót. 

Kiedy staramy się być konsekwentni, tylko dla samego faktu bycia “konsekwentnym rodzicem” – tracimy na autentyczności. Stajemy się sztywni i zamknięci na potrzeby naszych dzieci. A w dobrze funkcjonującej rodzinie potrzebny jest dialog i uważność na wszystkich jej członków. Kiedy ustalając reguły, których będziemy trzymać się choćby nie wiadomo co, nasi bliscy nie mają już przestrzeni na wyrażenie siebie. Czują się pomijani i mało ważni.

Niezłomna konsekwencja zabija relację – jest ślepa na zmieniające się potrzeby i kondycję członków rodziny. Zamyka drogę do rozmowy i negocjacji. Odbiera szansę na zrozumienie i poprawę sytuacji. Kiedy wiemy, że druga strona jest nieugięta, nie podejmujemy nawet próby wyjaśnienia jej naszego punktu widzenia.

Tworzenie rodziny na wzajemnym szacunku i równej godności zakłada, między innymi, bycie elastycznym. Konsekwentne tkwienie przy swoim to wyklucza. Nie możemy być empatyczni i wrażliwi, jeśli mamy w głowie sztywny plan do zrealizowania. Uwzględnianie godności dzieci i partnera oznacza, że słuchamy, tego co mówią i jesteśmy otwarte na zmianę.

Bycie niezłomnym i niezachwianym w swoich postanowieniach może przynieść negatywne skutki także dla nas, rodziców. 

Raz ustalona reguła, czy powielana bez dłuższego zastanowienia zasada, mogą najzwyczajniej nie sprawdzić się w naszej rodzinie. Albo nie pasować już do zmieniających się okoliczności. Dzieci rosną, my też się się rozwijamy, zmienia się nasze spojrzenie na pewne sprawy. I to, że kiedyś powiedziałam, że tak ma być i już, nie znaczy, że nie mogę zmienić zdania. Mam prawo się rozmyślić, mam prawo się rozwijać, mam prawo się zmienić. Moje dziecko powinno o tym wiedzieć. Ono też ma do tego prawo. Kiedy ja się zmieniać, ono widzi mnie jako autentyczną, odpowiedzialną i świadomą siebie osobę. A to jest bardzo odżywcze dla naszej relacji. 

Konsekwencja, która jest potrzebna świadomemu rodzicowi, to trwałość i stabilność wartości, którymi kieruje się w życiu. Przewidywalność, która daje dziecku poczucie bezpieczeństwa. 

Ale spokojnie… więcej przykładów, proszę 🙂 

Na przykład, jeśli wielokrotnie powtarzałam swoim dzieciom, że cenię szczerość i wolę najgorszą prawdę od najpiękniejszego kłamstwa, to kiedy moje nastoletnie dziecko przyjdzie do mnie z tą trudną prawdą, to nie wypalę mu nagle, że: wiesz, wolałabym, tego nie wiedzieć i w ogóle to skończmy już ten temat. Jeśli uczę dzieci prawdomówności, sama się nią wykazuję i reaguję pozytywnie na jej przejawy. Jestem spójna w tym, co mówię i robię.

Albo: Jeśli nie pozwalam dzieciom jeść przetworzonej żywności, negatywnie mówię o śmieciowym jedzeniu i krytykuję ludzi, którzy je jedzą, to jednocześnie nie pałaszuję chipsów w ukryciu. Nie kupuję słodyczy dla dzieci znajomych, nie objadam się na imprezie… Moje dzieci mogłyby poczuć się zdezorientowane. No bo, jak to w końcu jest z tym śmieciowym jedzeniem? Można czy nie? Jeśli wyrażam się na jakiś temat bardzo krytycznie, to moje dzieci tak właśnie zaczynają wiedzieć świat. Zero-jedynkowo: białe lub czarne, dobre i złe… nigdy lub zawsze. Zamiast narzucać restrykcyjne zasada, może lepiej powiedzieć dzieciom, że jesteśmy odpowiedzialne za ich zdrowie i zależy nam, aby jadły pożywne posiłki. Nie odrzucać automatycznie innych opcji i i zostawić miejsce na negocjacje? Skrajności są trudne i łatwo jest przeskoczyć z jednej w drugą. Lepiej już poszukać swojego optimum. Warto być mniej krytyczną i ekstremalną w swoich ocenach – nigdy nie wiesz, kiedy złapie Cię ochota na złamanie swojej własnej zasady 😉

Najpierw ja sama potrzebuję ustalić ze sobą: akceptuję coś, czy nie? W jakim stopniu? W jakiej sytuacji?
Warto poszukać swojego optimum i trzymać się go, w miarę stabilnie.

To bardzo ważna robota, jaką musi wykonać rodzic, aby stać się mądrym przewodnikiem dla swoich dzieci. Rodzicielstwo to nie czujne stróżowanie i moderowanie życia domowników według określonego schematu. To raczej poznawanie siebie i podążanie za swoją prawdą. Bycie sobą i umożliwianie tego innym. Słuchanie i mówienie tego, co myślę. 

Jasność tego, w co wierzę i na czym mi zależy, to element mojej mądrości i doświadczenia, którymi dzielę się z dzieckiem. Mogę je inspirować do refleksji i własnych poszukiwań, ale nie chcę narzucać mu własnego systemu wartości. Uznając, że moje dziecko jest indywidualną, oddzielną jednostką – nie próbuję kształtować go na własne podobieństwo.

Także, kiedy następnym razem dziecko poprosi Cię o zrobienie wyjątku od jakiejś reguły, może warto chociaż wysłuchać jego argumentów? Może ta chwila na zastanowienie będzie cenniejsza niż sama zmiana decyzji? Może dziecko poczuje, że jest ważne i jego zdanie się dla Ciebie liczy? To bardzo wspiera budowanie jego poczucia wartości. A może takie poluzowanie sztywnego gorsetu przyniesie ulgę także Tobie? Mi przynosi 🙂

Dlaczego nagrody rujnują poczucie własnej wartości?

Dlaczego nagrody rujnują poczucie własnej wartości?

O tym, że karanie i krytykowanie negatywnie wpływa na samopoczucie dziecka, nie trzeba nikogo przekonywać. Ale w to, że podobnie działa nagradzanie i chwalenie, niewielu rodziców chce uwierzyć. Przecież każdy lubi być chwalony Niby tak. Wszyscy jesteśmy...

Nie ma grzecznych i niegrzecznych dzieci

Nie ma grzecznych i niegrzecznych dzieci

Dlaczego dziecko buntuje się przeciwko Tobie, ignoruje polecenia i generalnie ma wszystko w nosie? Przyczyn oczywiście może być wiele: etap rozwoju, jego kondycja, samopoczucie, naturalna potrzeba eksploracji świata lub testowania własnych umiejętności… Jednak często...

Co mogę zrobić już dziś, żeby poczuć większy spokój?

Co mogę zrobić już dziś, żeby poczuć większy spokój?

Dbanie o siebie to praca na wielu płaszczyznach. To niekoniecznie wypad do kina czy na masaż, ani nawet egzotyczny wyjazd raz w roku. To raczej suma drobiazgów, ale regularnych i konsekwentnych. To mozolne kreowanie rzeczywistości, w której czujesz się dobrze i nie...

Skąd we mnie tyle złości?

Skąd we mnie tyle złości?

No, już się nie złość! Złość piękności szkodzi... Nikt nie będzie lubił takiej złośnicy... Znacie to? Pewnie, że tak - wszystkie znamy! Dzisiejszy wpis na blogu sponsoruje uczucie, która ma chyba najgorszy PR ze wszystkich - złość. Czym ona właściwie jest i...

Newsletter

0 Comments

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *